Na szczęście jest niebo…

Dzisiaj czterysta dwudzieste drugie urodziny mojego ulubionego geniusza rzeźby Gianlorenza Berniniego. Tak. Tego od kolumnady wokół Bazyliki San Pietro i od Bazyliki również i od ołtarza w Bazylice również. Bo był też architektem. Co za umysł! Fenomenalny! Rok temu w 321. rocznicę Jego śmierci 29. listopada krótko napisałam o Nim więc w urodziny mogę te słowa powtórzyć, bo nic więcej nie wymyślę. Mogę się tylko jeszcze bardziej zachwycać. Tak. Bardziej niż rok temu.

Salvator Mundi

Nie wiem, czy to słowa Dantego czy innego Artysty, ale na szczęście jest niebo. I to jest fakt. Dziś kiedy kalendarz wspomina znakomitego artystę włoskiego Berniniego czujmy to jeszcze mocniej. Nie wiem, czy w niebie będzie tak doskonała architektura jaką stworzył Gian Lorenzo Bernini, ale skoro w niebie wszystko jest doskonałe śmiem twierdzić, że tak. Kiedy opowiadałam moim znajomych, że podczas śmierci klinicznej na moment widziałam niebo stwierdzili, że nieźle odjechałam. Jasne. Mają rację. Odjechałam …do nieba.

Były tam kolumny po których wiły się a  raczej zwisały całe kaskady wielobarwnych odurzających zapachem kwiatów wraz z szemrzącymi kaskadami wody i delikatnymi fontannami. Nie umiem tego porównać do niczego na ziemi, bo nie ma takiego obiektu, a przynajmniej ja nie widziałam, chociaż co nieco widziałam. Może to trochę jak ogrody w Kórniku, połączone z Książem, okraszone blaskiem ogrodów w Łańcucie, przyozdobionych alejami z Wilanowa i Wersalu. Trochę jak pałac kardynała d’Este pod Rzymem w Tivoli, chociaż tam jest willa, a to co widziałam było pod gołym niebem. Jedno jest pewne, było to coś niewyobrażalnie pięknego. Ale najpiękniejsze były istoty spacerujące po tych ogrodach. Tak – spacerujące, niektóre w grupach, w parach, czasem pojedynczo. Wszyscy ubrani jakby w muślinowe, przezroczyste, pastelowe tuniki, które okrywały ich piękne sylwetki. Przeważał miękki delikatny róż, widziałam ich jakby za lekką mgłą niczym welon ze złocistej organdyny. (…)

Na szczęście jest niebo…

Roma 2010 (5102811062).jpg
Gian Lorenzo Bernini Ekstaza Świętej Teresy(fragment)

Bernini jest autorem najbardziej znanej barokowej rzeźby Ekstaza Świętej Teresy. Artysta wyrzeźbił scenę, którą Jan od Krzyża, przyjaciel Teresy z Avila opisał w Żywym płomieniu miłości,

Zdarza się, że będąc rozpłomieniona miłością Bożą, dusza czuje, iż godzi w nią serafin grotem czy włócznią rozpaloną ogniem miłości i przeszywa ją, a rozpaloną już do żaru lub – by lepiej określić – do żywego płomienia, jeszcze rozpala w niepojęty sposób (Żywy płomień miłości, red. B, strofa 2,2-4.)

Chiesa di Santa Maria della Vittoria (Roma) 05.jpg
Gian Lorenzo Bernini Ekstaza Świętej Teresy(fragment)

Teresa zaś opisała dokładnie to wydarzenie i zjawisko w swojej Twierdzy wewnętrznej.

Zobaczyłam tuż przy sobie po lewej stronie anioła, zupełnie cielesną postać, jaka zwykle w mych widzeniach się nie ukazywała (…). Anioł (…) bardzo piękny, (…) musiał należeć do tych aniołów, którzy są całkiem rozpromienieni żarem miłości boskiej; (…). Widziałam w ręku anioła Serafa długi złoty grot i zdawało mi się, jakoby go utopił po kilka razy w moim sercu, tak że czułam, jak żelazo przeszywało mi wnętrzności. A gdy je wyciągnął, zabrał serce moje i pozostawił mnie całkiem płomieniejącą miłością do Boga

Ecstasy of St Theresa by Bernini Santa Maria della Vittoria 15042017 01.jpg
Gian Lorenzo Bernini Ekstaza Świętej Teresy(fragment)
Gianlorenzo bernini, cappella cornaro, 1644-52, estasi di s. teresa 05.jpg
Gian Lorenzo Bernini Ekstaza Świętej Teresy(fragment)
Santa Maria della Vittoria - 7.jpg
Gian Lorenzo Bernini Ekstaza Świętej Teresy( anioł wykonawca polecenia Bożego, stylizowany na amora, fragment)
Ecstasy of St Theresa - arrow.jpg
strzała miłosci, która Bóg posyła teresie; ale posyła ja kazdemu, równiez nam wszystkim, bo do kazdego Bóg posyła anioła z grotem miłości
Santa Maria della Vittoria - 6.jpg
Teresa w miłosnym uniesieniu i pełna rozkoszy w Bozych objęciach
Éxtasis de Santa Teresa, Gian Lorenzo Bernini, Roma, Italia, 2019 16.jpg
i jeszcze raz ta sama strzała tylko z wiekszej perspektywy, tak to wygląda, zupełnie jak w mitologii, chociaz to nie jest mitologia tylko fakty
Éxtasis de Santa Teresa, Gian Lorenzo Bernini, Roma, Italia, 2019 03.jpg
Teresa ma wpółprzymknięte oczy tak jak to bywa w chwilach wielkiej rozkoszy, Bóg nas stworzył do rozkoszy przecież i chce abyśmy z Jego powodu i za Jego przyczyną doznawali rozkoszy, niczego wiecej nie chce, od Niego pochodzi rozkosz, cała reszta to konsekwencja grzechu, za który potem cierpią niewinni

Anioł delikatnie rozchyla poły sukni Teresy, aby trafić w samo serce. Czego nas uczy to dzieło?  Myślę, że jest świadectwem, że spotkanie z Bogiem jest źródłem rozkoszy. Ale rozkoszy połączonej z bólem, bo my niedoskonali spotykamy się z niewyobrażalną mocą. Możemy doświadczyć tej rozkoszy, ale musimy też być przygotowani na ból, jak podpowiada Teresa.

Jedno jest pewne. Nie doświadczymy tej boskiej mieszanki jeśli będziemy leżeć i czekać z otwartymi ustami, że może jakiś anioł zechce przyjść do nas ze złotą strzałą  i ugodzić nas grotem niczym Kupidyn w mitycznych opowieściach (…)

Gianlorenzo bernini, cappella cornaro, 1644-52, 03.jpg
dzieło Gialorenza w całej krasie

Ekstaza Teresy nie jest jedyną. Bernini wyrzeźbił jeszcze ekstazę błogosławionej Ludwiki Albertoni, o której od dzisiaj nie miałam pojęcia. A okazuje się, że była i żyła i Wielki Gianlorenzo nawet ją wyrzeźbił w marmurze carraryjskim. I to w ekstazie. I to jest dowód na to jak niewiele wiemy, chociaż od tamtej pory minęło blisko czterysta lat.

Archillect on Twitter: "… "
Bernini, Ekstaza Ludwiki Alberioni
Bernini - Blessed Ludovica Albertoni (detail) by Ramones Karaoke, via Flickr
Ludwika Alberioni
i w całej okazałości
Blessed Ludovica Albertoni by Gian Lorenzo Bernini
i w bazylice

Trzeba przyznać, że obydwie kobiety twarze mają podobne, więc chyba Geniuszowi pozowała jedna modelka.

Inaczej było już przy Apollo i Dafne, ale ta para to temat na zupełnie inne opowiadanie, chociaż ekstatycznie ujęta Dafne  w momencie kiedy  Apollo jej dotyka,  jak pamiętamy z mitologii zostaje zamieniona w drzewo laurowe.

Kiedy Bernini rzeźbił Apolla i Dafne miał dwadzieścia lat i to ostatnia z jego młodzieńczych rzeźb. Teresa to jego dojrzałość pracował nad nią pięć lat  od 1647-52 ale dopiero kilka lat przed śmiercią wyrzeźbił błogosławioną Ludowikę, Dwadzieścia lat po Teresie. Bernini to wspaniała kolumnada w Bazylice, to złocisty ołtarz z Okiem Opatrzności. Widzimy Jego dzieła i ciągle nas zachwyca na nowo. Jest nieśmiertelny. Jak niebo. Sadzę, że urzęduje w niebie. Ekstatycznie. Jego sztuka służy i służyła Bogu. Nawet jak przedstawiała piękno nagiego ciała ludzkiego. Czyż ciało, piękne nagie ciało nie jest piękne? Jest. Takimi Bóg nas stworzył. I w raju nikt nie będzie wstydził się swej nagości bo będzie pełen ekstatycznej miłości Boga Ojca. Tak będzie. Piękno zbawia. Piękno zbawi świat. Bo jeśli Bóg jest samym Pięknem, sztuka jest tylko Jego odblaskiem. Na tyle na ile Artyści posiadają Jego blask w sobie. Bernini błyszczał Jego blaskiem, dlatego olśniewa nas aż do dzisiaj i tak będzie chyba do końca czasów.

Bernini, Apollo and Daphne, detail, 1622–25.
Apollo i Dafne w drzewo laurowe zamieniona

Na koniec chciałabym jeszcze dodać, że oprócz wspaniałych rzeźb Gian Lorenzo również malował. Jednym z niezwykłych obrazów jest Sanguis Christi czyli Krew Chrystusa. Obraz jest tym czym potem po wiekach okazał się obraz Jezusa Miłosiernego według wizji Faustyny Kowalskiej. Nie odbieram artyzmu świętemu Obrazowi Chrystusa znanemu na całym świecie, ale myślę, że trzeba oddać sprawiedliwość i wspomnieć w dzisiejsza rocznice śmierci Artysty Geniusza, że był pierwszym który taką wizję Chrystusa obmywającego w swojej krwi nasze grzechy namalował. Jak wiemy z życiorysu Artysty jedna z wersji obrazu wisiała w Jego sypialni. Grafika natomiast wraz z papieskim imprimatur jest dostępna w muzeum w Niderlandach w Muzeum Teylers w Haarlemie. Reszta kopii w kolekcjach prywatnych, a powstało ich wiele. Artysta wiedział, kto nas odkupił i za jaka cenę. Za cenę krwi. I od dzisiaj patrząc na kolumnadę Berniniego pamiętajmy o tym. To była pierwsza lekcja Redemptor hominis, można powiedzieć rzymska przed-wiedza do papieskiej encykliki o Odkupicielu człowieka, o którym nie jeden raz będziemy jeszcze wspominać przecież. A Sanguis Christi Gian Lorenza niech nam na dzisiaj wystarczy!

Znalezione obrazy dla zapytania Sanguis Christi Bernini
Sanguis Christi, Krew Chrystusa czyli Odkupienie grafika Gianlorenza
Sanguis Christi - Borgognone, Museo di Roma.png
i obraz, który wisiał w jego sypialni
Sanguis Christi - Scuola Bernini Museo di Ariccia.png
namalował kilka wersji Sanguis Christi

Rok przed śmiercią wyrzeźbił Artystą najpiękniejsze swoje dzieło Oblicze Chrystusa Odkupiciela.

Odkupiciel

Dziś na Via Appia Antica, w Bazylice Świętego  Sebastiana za Murami w Rzymie, a kopie w Wirginii  i w innych muzeach świata. Ale Odkupiciela nie da się przecież zamknąć do Muzeum, nawet największego. On żyje i dalej jak kiedyś Piotr na Via Appia Antica zadaje nam pytanie Quo vadis?

Salvator mundi. Zbawiciel świata. Redemptor Hominis. Odkupiciel człowieka. najpiekniejsza rzeźba Chrystusa jaka powstala w dziejach sztuki swiata wykonana genialną ręką zapatrzonego w Odkupiciela Artystę. Spróbujmy i my sie tak wpatrywac i tak się zapatrzyć w Niego aby cos „wyrzeźbic”. i chociaz wiemy, że geniusz Berniniego jest najwiekszy, ale wiemy też, że Piekno Odkupiciela jest jeszcze większe niż to które dał nam Gianlorenzo do podziwiania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close