„Przyszedłem abyście mieli życie…”

Przyszedłem abyście mieli życie.
To słowa Jezusa. Co to znaczy? Abyśmy mieli życie. Pełne życie. Życie pełne radości. Nie dostaliśmy życia aby żyć w udręczeniu. Do wolności wyswobodził nas Chrystus czytamy. Zachwyt, pasja, nowe życie, odświeżenie, odnowienie. To robi Jezus. On wchodzi i wszystko staje się nowe.
Bo oto wszystko stało się nowe.
Ożywia suche kości, głuchym przywraca słuch, ślepym wzrok, chromi chodzą – wszystkich uzdrawia i wszystkim czyni dobrze. Ale został ukrzyżowany, bo się to nie podobało tym, którzy walczyli o swoje wpływy. To wiemy. Ale Jezus chociaż jako człowiek został ukrzyżowany i zamęczony żyje jako Bóg. Bóg bowiem nie umiera nigdy. Jest wieczny. Był zawsze i zawsze będzie. Jest pierwszą przyczyną istnienia świata. Jego pierwszym Poruszycielem. Jest najczystszą Inteligencją, która wprawia w ruch ten świat. Jest Logosem. I jest Opatrznością. I On żyje. Umarł na Golgocie człowiek, ale Bóg dalej żyje, bo umarło Jego ludzkie piękne ciało ale duch Jego żyje.
(…)
Wczoraj słyszałam bardzo ciekawą legendę. Ponoć Adam nazajutrz po wygnaniu z raju, kiedy zrobiło się ciemno, bo słońce zaszło – bardzo się przestraszył i obiecał Bogu, że już nigdy nie zje jabłka z zakazanego drzewa. Zasnął, ale jakaż była jego radość o poranku kiedy zobaczył złote słońce, które jak w cudownej procesji wkracza znowu na nieboskłon i światłość obwieszcza. Dla Adama był to znak nadziei i wiary, że Bóg odpowiedział na jego modlitwę i prośbę. I robił wszystko aby nie grzeszyć. Karczował ziemię, chociaż nie było to łatwe, bo wszędzie poza rajem były nieużytki. Z dziećmi też różnie bywało. Jeden cudowny, dobry i szlachetny, drugi wiecznie niezadowolony, leniwy i zbuntowany, bo nie chce mu się pracować i zazdrości bratu swemu. Tyle legenda. W legendach ponoć zawsze jest trochę prawdy. Kiedy stracimy coś wartościowego dopiero widzimy co straciliśmy. Na tym polega grzech. Nie mamy już Łaski Bożej. Musimy na nowo  postarać się o nią. Bóg bowiem zawsze chce nas obdarzać Łaską, bo taka Jego natura. Musimy przeprosić Boga i człowieka. Kiedy mąż zdradzi żonę, czasem – bywa, że tego żałuje, ale żona się dowiedziała i powiedziała: fora ze dwora. I nie ma rady. Poszedł. Wyrzuciła go. I dopiero teraz wie, co stracił. Miał wszystko. Śniadanie do łóżka, kapcie misie zawsze ciepłe. Ciepło w łóżeczku, pyszny obiad, deser i słodkie dzieciaki. Ale ciągle mu było mało.
Najwyraźniej miał za dobrze i za dużo. Zdrady biorą się z braku lub z nadmiaru. I brak jest niedobry i nadmiar. Jeżeli żona daje mężowi wszystko i jeszcze więcej, bywa, że mąż sobie tego nie ceni. Bo uważa, że to mu się należy. Ta opcja działa również w wypadku żony oczywiście. Może być żona rozpieszczona, ma wszystko nic nie musi robić, a jeszcze niezadowolona i nawet obiadu nie ugotuje.
Dlatego małżeństwo jest na całe życie. To jest w dzisiejszych czasach normalny proces wychowania, zwłaszcza jeśli jedno jest niewychowane, bo tak się zdarza. Pamiętam jak poznałam mojego przyszłego męża, byliśmy bardzo młodzi, jeszcze na studiach, a moja teściowa powiedziała mi, że mąż jest nieprzygotowany do małżeństwa. A ja się pytam kto z nas jest przygotowany!? Ale można się przygotować tylko trzeba chcieć. Mój mąż się ciągle gotuje, może to sprawa nazwiska nie wiem, ja natomiast zawsze byłam gotowa chociaż nazwisko przyjęłam od niego.
I podobnie jest z Bogiem. Ciągle nie jestem przygotowany – powie ktoś. Do małżeństwa z Bogiem też trzeba się przygotować. Jeśli idziemy va banque – różnie z tym bywa. Dlatego potrzebne jest wychowanie do małżeństwa. Dziś kiedy rodzice nie wychowują, albo mało, szkoła w ogóle nie wychowuje, kościół – no jak ma wychować, skoro ogłasza tydzień wychowania – a gdzie reszta roku ja się pytam? Tak. Wierzę w święty , powszechny i apostolski kościół bo tak podaje credo, ale nie podaje, że wystarczy tydzień wychowania. I tak to wygląda. Nawet geniusz po tygodniu zapomni, zwłaszcza jak to jest tylko 1/52 roku. No to ja się pytam dlaczego? Tak. Kościół głosi. I dobrze, że głosi. Ale nie wychowuje. Trzeba kształtować charaktery. Jeśli nie ukształtujemy charakteru w wieku szkolnym, dorosłego człowieka bez charakteru ukształtowanego ciężko jest wychować nie tylko do życia ale do małżeństwa i odpowiedzialności za nie.
Doskonale opowiada o tym kształtowaniu charakteru mój ulubiony niestety nieżyjący już biskup Fulton Sheen.

Dziś siedemnasta rocznica zamachu na WTC

Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha u ludzi

powiedział Prezydent US of America na Placu Krasińskich w Warszawie w lipcu ubiegłego roku podczas swojej pamiętnej wizyty, kiedy oddał hołd nie tylko naszej wspaniałej Polsce ale Jej bohaterom.

Nie wszyscy jednak wiedzą, że są to słowa Michała Kozala, biskupa, który zginął w Dachau w ramach akcji eksterminacyjnej polskich duchownych, a którego dzień urodzin i imienin będzie niedługo. Znający historię doskonale wiedzą, że przedwojenni duchowni to byli wielcy orędownicy polskości i ich pierwszych wzięli do gazu nazi.

Tak było.
I wszyscy o tym wiedzą. Fałszerze historii tylko przeinaczają fakty.
Ale Donald J. Trump, co by nie powiedziały wszystkie brukowce świata o Jego bujnym życiu erotycznym i kobietach, które za nim szalały i vice versa jest człowiekiem odważnym i niczego się nie boi i mówi tylko prawdę i samą prawdę.

I tak też powiedział w Warszawie i ostatnio na forum międzynarodowym.
Honoriusz Balzak zakochany w pięknej hrabiance Ewie Hańskiej, którą poznał korespondencyjnie, czyli można powiedzieć dzisiaj on-line, mawiał, że urodziliśmy się po to, aby zdążać do nieba.

Balzak jak wiemy – to najważniejszy i najbardziej płodny literacko pisarz Francji XIX wieku. Jak podaje encyklopedia jest obok Dickensa i Tołstoja największym twórcą powieści. Myślę, że encyklopedyści zapomnieli jeszcze dodać Sienkiewicza, Prusa, Kraszewskiego, Żeromskiego i kilku innych Polaków do kompletu.

Jedno jest pewne. Francuzi zawsze byli dumni z Balzaka. Jak jest dziś nie wiem z czego Francuzi są w ogóle dumni, jeśli jeszcze pozostały w nich resztki dumy przywalonej nową filozofią unii europejskiej i nowego prezydenta w krótkich spodenkach, któremu matkuje nowa Brigitte, gwiazda nowej rewolucji.

Nie zamierzam się rozpisywać o Francji, bo jak tam jest każdy widzi. Francja, która była, odeszła do historii, co nie znaczy że na zawsze. Mnie interesują słowa Balzaka, Autora wstrząsającego Ojca Goriot i Kobiety czterdziestoletniej.

Urodziliśmy się po to, aby zdążać do nieba.

Balzak nie miał łatwego życia. Wystarczy przeczytać jego biografię. Niekochany przez matkę, miał problemy z kobietami przez całe swoje życie. Wikłał się w związki i romanse, które doprowadziły go do bankructwa.

Dopiero kiedy poznał Ewę Hańską zajaśniała dla niego jutrzenka.

Ewa Hańska pochodziła z możnego rodu Rzewuskich, jej brat Henryk Rzewuski był pisarzem, Karolina Sobańska de domo Rzewuska, ponoć była carską agentką a drugi brat był oficerem carskim.

Piękna młoda Ewa wyszła za mąż za starszego od siebie bogatego właściciela majątku na Ukrainie, jak to było w tym czasie w modzie.

Można sobie wyobrazić ich małżeństwo. Mąż który mógł być ojcem i jej młoda dusza spragniona jak młody ptak tego co młode i świeże. Ale nawet na Ukrainę do Wierzchowni docierały nowości z Francji i tak Ewa poznała Balzaka. Napisał do niego list i po roku spotkali się w Szwajcarii nad pięknym jeziorem Neuchâtel, największym jeziorem szwajcarskim.
(…)

Friedrich Wilhelm Schadow, 1838-42. Parable of the Wise and the Foolish Virgins, detail. | por pictura poesis

Co było dalej można doczytać.
Myślę, że Ewa była dla Niego ziemskim rajem.
Zawsze to czego pragniemy jest dla nas rajem.
Ten Kogo pragniemy jest dla nas rajem.

Najważniejsze aby sobie uświadomić czego pragniemy.
Kogo pragniemy.

Czy nasze pragnienie jest realne?
Czy jest możliwe do spełnienia.
Wtedy kiedy pragnienie jest realne jest możliwe do spełnienia.
A jego spełnienie rodzi radość.
Jeśli pragnienie jest nierealne rodzi frustracje.

A przecież wiemy, że zostaliśmy stworzeni do radości.
Do radości wyswobodził nas Chrystus! ” – słyszymy w Ewangelii.

Dlatego nasze pragnienia muszą być realne.
Bo tylko takie pragnienia dają radość, do której zostaliśmy wyswobodzeni.

https://emuseum.duesseldorf.de/view/objects/asitem/People@5425/4?t:state:flow=6fe316ff-4514-4956-9a63-07cb48909918

Schadow,FW-Die klugen und törichten Jungfrauen-1.JPG

Balzak, doskonały psycholog napisał całe tomy/tony książek. Nie przeczytałam wszystkich, ale bardzo podoba mi się jedno z jego powiedzonek
Miłość jest najpiękniejszą religią. Ktoś, kto kogoś kocha, odda mu wszystko bez modlitwy.

Friedrich Wilhelm von Schadow - The Holy Family beneath the Portico - WGA20936.jpg

Fredrich Wilhelm von Shadow.- The Holy Family.jpg

Myślę, że to zdanie nie tylko oddaje sens miłości ale ma również głęboką teologię, bo przecież Bóg Człowiek oddał nam wszystko. Oddał siebie. Wszystkim. Nawet tym bez modlitwy.

(piękne Madonny oraz obrazki pędzla Friedricha Wilhelma von Schadow, który w kalendarzu dopiero co a w tytule obrazek wczorajszego mojego ulubionego nieba na wsi)

The Artist's Children by Friedrich Wilhelm von. Schadow, 1830, oil. Collection…

https://emuseum.duesseldorf.de/view/objects/asitem/People@5425/1?t%3Astate%3Aflow=00f75468-6963-4019-a671-2fb996eab71f

11 września 2018

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close