Oczami Maryi

Czy Jej oczy są takie jak na obrazie Pinturicchio, którego przepiękny portret Maryi z Jezusem wydawca zamieścił na okładce nowej książki o Maryi?

Pinturicchio, Madonna dela Pace

Nie wiemy. Ale Andrzej z Krety pisał już w VII wieku, że Jej oczy są pełne słodyczy i piękne jak oliwki. A słodycz ich od wpatrywania się w Jezusa stała się najsłodsza na świecie. A ich piękno przewyższa wszelkie piękno.

Oczami Maryi to nowa książka krakowskiego wydawnictwa esprit. I chociaż książek o Maryi są w tej chwili na polskim rynku wydawniczym setki, ciągle mało o Niej wiemy, no bo nie wiemy najważniejszego: że jest najpiękniejsza a Jej oczy są najsłodsze od wpatrywania się z miłością w Jezusa.

I ciągle nie wiemy jak patrzeć, aby choć trochę patrzeć oczami Maryi.

Autor włoski Emiliano Antenucci OFMCap odsłania rąbka tajemnicy. Jak każdy mariolog jest w Niej zakochany. Bo trudno się w Niej nie kochać jeśli jest tak piękna i ma tak słodkie oczy jak pisał już naście wieków temu Kreteńczyk Andrzej, który sam był w Niej zakochany. Ja nie mogę powiedzieć, żebym się w Niej kochała bo byłoby to niestosowne jak na kobietę przystało, ale jest dla mnie ideałem kobiecości, jestem Nią olśniona i zachwycona. Podziwiam Jej obrazy, Jej życie Jej postać, zachwycam się, uwielbiam i próbuję poznać. Fascynuje mnie Jej pełnia kobiecości i ciągle czytam o Niej, myślę o Niej na ile to jest możliwe i oczywiście proszę Ją o pomoc i modlę się do Niej, bo chociaż nie jest boginią jest Matką Boga, a to coś więcej niż bogini, bo bogiń na tym świecie jest wiele a Matka Boga jest tylko jedna.

Ojciec Emiliano Antenucci, kapucyn, wyjaśnia tajemnicę patrzenia na świat oczami Maryi. Proponuje, by każdego dnia dokonywać maryjnego nawrócenia, przechodząc od zwykłego kultu Matki Bożej do miłowania Jej naprawdę. Opisując Jej życie, przywołuje konkretne sposoby, jak naśladować cnoty Maryi w codzienności. Na wzór Matki Chrystusa uczy czytelników wprowadzania pokoju do swojego serca i wejścia na drogę wdzięczności i miłosierdzia – pisze wydawca.

Święta i Niepokalana Dziewico, nie wiem jakimi słowami mam Cię wielbić, gdyż tego, Którego niebiosa nie były w stanie ogarnąć Ty nosiłaś w swoim łonie – czytamy na wstępie piękne słowa starożytnej antyfony na Boże Narodzenie.

Co jest najważniejsze w tym tekście? Abyśmy nauczyli się patrzeć oczyma Maryi. To nie jest łatwe. Co to znaczy patrzeć Jej oczyma? Patrzeć z pokorą. Patrzeć tylko na to co piękne i na to co buduje a nie skłania do grzechu. No i najważniejsze patrzeć na Jezusa. I to patrzeć z miłością. Taką z jaką Ona patrzy. Na wszystkich Jej obrazach to widzimy. We wszystkich filmach o Niej to oglądamy. We wszystkich tekstach do Niej to czytamy. I my musimy patrzeć z miłością. Na Jezusa. A odrodzimy się w z Maryją. Jak pisze autor – na kolanach z Maryją odrodzimy się na nowo. My, Polska cała nasza wspaniała i Europa oraz cały świat. Śmiem także twierdzić, że zakończy się ta straszna wojna jeśli będziemy na kolanach z Maryją. Nie zawsze jest to możliwe, ale spróbujmy być z Nią gdy idziemy na spacer – Jan Paweł II modlił się różaniec spacerując. Właściwie nie rozstawał się z różańcem jak wiemy. My też bierzmy z Niego przykład. Najwyższy już czas brać z Niego przykład i nie rozstawać się z różańcem.

I co jeszcze jest ważne. Nasz katolicyzm jest piękny. Ale autor pisze, że musimy pozbyć się naszego sentymentalizmu i dewocji. Nie mam nic przeciwko temu, jeśli ktoś idzie w Częstochowie na kolanach wokół ołtarza z cudownym obrazem, ale jeśli trwa tam Eucharystia, to ona jest ważniejsza a nie przejście na kolanach wokół ołtarza. No, ale takie jest moje zdanie. Nie wiem co stróżowie Jasnej Góry sądzą na ten temat. Nigdy nie szłam na kolanach bo tak nie umiem i nie potrafię, ale ważniejsza jest dla mnie Eucharystia, bo to jest najważniejsze w kościele a nie chodzenie na kolanach nawet jeśli to są scala santa.

Dlatego trzeba być realistą i zdrowo kochać Maryję a nie popadać w skrajności i dewocję, która jest uczuciowa i bardzo zewnętrzna. Ważna jest nasza postawa serca. I o tym jest ta książka.

Serdecznie zapraszam. I chociaż uwielbiam czytać książki o Maryi, to muszę się przyznać, że ta zafascynowała mnie dzięki okładce na której dostrzegłam jeden z moich ulubionych obrazów Maryi, o którym zresztą niedawno wspominałam. Dlatego ważne jest również, kiedy ktoś pisze o Maryi aby ozdabiał swój tekst Jej pięknymi obrazami. Są ich setki i mamy z czego korzystać, bo jak wiemy w dziejach świata Maryja jest najbardziej portretowaną kobietą, chociaż kiedy żyła nie było jeszcze aparatów fotograficznych a Jej piękno i Jej słodycz poznajemy z obrazów, które przez tysiąc lat namalowali artyści w Europie, a są ich setki tysięcy, bo zaiste nikt ich jeszcze nie skatalogował do tej pory, gdyż jest to praca przekraczająca możliwości nie tylko jednego człowieka ale jednego pokolenia – mamy do czynienia z bogactwem sztuki wielu wieków i siłą rzeczy będą to tylko dokonania cząstkowe. Cudownie jednak, że coraz więcej muzeów udostępnia swoje zbiory on line do czego przyczyniła się pandemia i nawet jeśli nie jesteśmy w stanie dotrzeć do odległych krajów możemy obejrzeć wirtualnie. Z nadzieją, że kiedyś Jej przeczyste oczy i najsłodsze Oblicze oglądać będziemy twarzą w twarz.

Na koniec chcę jeszcze zacytować Jana Damasceńskiego i fragment jego homilii na dzień urodzin Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej.

Pójdźcie, wszystkie narody, ludzie wszystkich ras i wszystkich języków, wszelkiego wieku i wszelkiego stanu! Radośnie święćmy narodzenie radości całego świata! Jeśli poganie w różny sposób czcili narodziny bogów – choć ci mitami oszukiwali ich umysł i zaciemniali prawdę – i przez całe życie składali dary gnębiącym ich królom, to jakiż hołd winniśmy oddać
narodzeniu Bożej Matki! Ona wszak odnowiła cały rodzaj ludzki i smutek
pierwszej matki Ewy przemieniła w radość.
(…)

Cóż innego, jak słowo, możemy ofiarować Matce Słowa? Niech całe stworzenie czci i chwali narodzenie świętej Matki! Ona dała światu skarbiec dóbr, których nie zdoła odjąć żadna siła. Przez Nią za pośrednictwem człowieczeństwa na lepsze zmienił Stwórca całą naturę. Skoro bowiem człowiek – postawiony między duchem i materią – jest węzłem całego
stworzenia, widzialnego i niewidzialnego, stwórcze Słowo Boże złączywszy się z ludzką naturą przez Nią zjednoczyło się ze stworzeniem. Dlatego święcimy usunięcie ludzkiej niepłodności, gdyż z nim ustąpiła dla nas przeszkoda w otrzymaniu dobrodziejstw.

Homilia jest bardzo długa i żarliwa w swej wymowie. Ale nie będę cytować całej przecież. Autor kończy słowami modlitwy więc i my też tak zakończmy!

Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławion owoc żywota Twojego Jezus Chrystus Syn Boży! Jemu chwała z Ojcem
i Duchem Świętym po nieskończone wieki wieków
! Amen.

O Pinturicchio i jego cudownej Madonnie della Pace wspominałam w styczniu, w szczęśliwym czasie na początku roku, na sześć tygodni przed okrutną wojną, której nikt się nie spodziewał!

Obraz Madonny, który artysta namalował dla klasztoru doceniony został jednomyślnie przez krytyków i wzbudził ich zachwyt. Obraz przedstawia siedzącą Madonnę z Dzieciątkiem na kolanach, które trzyma w lewej ręce kulę ziemską, symbol władzy na Ziemi. Dzieciątko nie jest półnagie, jak we współczesnych przedstawieniach umbryjskich czy toskańskich, ale ma szatę małego Odkupiciela, z bardzo bogatą dalmatyką i paliuszem, które być może widywano w bizantyjskich mozaikach w Rzymie. Po bokach dwa anioły chwytają i kierują wzrok widza: jeden patrzy wprost na niego a drugi pochyla głowę w kierunku gestu błogosławieństwa. Ich twarze mają idealną, subtelną urodę, z wystudiowanym pochyleniem głów i gestów. Draperia jest misternie delikatna i bogata w zdobienia, szata Dziecięca z doskonale odwzorowanym haftem na piersi i odblaskami odbić pereł osadzonych na rękawie.

Tło ma słodycz umbryjskiego krajobrazu, ale tchnie również niesłychaną harmonią i pokojem. Obraz jest pełen blasku i niewypowiedzianego piękna. Ach, jakimże geniuszem był ten Pinturicchio. To prawdziwa Madonna della Pace!

Dzisiaj możemy tylko prosić Madonnę Pokoju aby wyjednała nam pokój i zakończenie tej okrutnej wojny!

Madonna della Pace, ora pro nobis!

I jeszcze okładka oryginału, gdyby ktoś chciał po włosku – amazon.it poleca za 10 euro plus przesyłka, więc widzimy, że w języku polskim nie tylko łatwiej, szybciej ale taniej! I Madonna nie płacze ale przynosi pokój!

Spojrzenie z nieba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close