Dzień po Walentym czyli Charles Andre van Loo

Dzień po Walentym w naszym kalendarzu Francuz, przedstawiciel malarstwa rokokowego, przez niektórych francuskich historyków sztuki uważany za największego malarza Europy Charles Andre van Loo, prawnuk Holendra Jacoba van Loo i brat Jana Baptysty van Loo, również malarzy tej artystycznej holenderskiej rodziny osiadłej w Paryżu. I chociaż Charles namalował więcej portretów Marii Leszczyńskiej, córki naszego króla Stanisława Leszczyńskiego i przyszłej królowej Francji niż Matki Bożej, to jego obrazy religijne są tak piękne i od wieków znane, że wypada o nich wspomnieć zwłaszcza w sobotę, kiedy Matka Boża odbiera u nas szczególne hołdy. A jego Matka Boża jest przepiękna. Delikatna i filigranowa jak francuskie księżniczki. Zupełnie taka jak opisywał ja inny dzisiejszy artysta z kalendarza Lewis Wallace, autor Ben Hura, którym zachwycił się Henryk Sienkiewicz podczas pobytu w Ameryce.

Oto opis Maryi z drugiego rozdziału powieści w przekładzie z 1901 roku:

Słońce silnie przypiekało, to też Maryja zdjęła zasłonę, ukazując głowę bez nakrycia. Korzystajmy z tej chwili i przypatrzmy się jej bliżej.
Nie miała więcej lat piętnastu. Twarz owalna, cery bladawej, nos kształtny, wargi nieco rozwarte i pełne, nadawały ustom wyrazu słodyczy, czułości i ufności; oczy duże, niebieskie, ręce długie; śliczne, złote włosy spadały w cudnej z całością harmonii na jej ramiona. Z całej jej postaci bił blask niezwykłej czystości. Często zwracała wzrok ku niebu, a drżące jej usta wymawiały słowa modlitwy. Józef zwracał się od czasu do czasu ku niej a widok jej napełniał go niebiańską radością.

The Adoration Of The Shepherds Painting  - The Adoration Of The Shepherds Fine Art Print

Van LOO Carle 1751 L'adoration des anges.jpg

 Charles Andre van Loo, Adoracja Mędrców/ L’Adoration des Mages, ok. 1760. Muzeum LACMA

https://collections.lacma.org/node/246672

Na te słowa Mędrcy padli na ziemię, oddając Mu cześć i pokłon. A jednak Dziecię to było jako inne dzieci, nad głową nie promieniała Mu światłość ani korona, usta milczały, a jeśli słyszało okrzyki lub modlitwy, nie dawało tego poznać; ale jak wszystkie dzieci, patrzyli na światło kagańca więcej i dłużej niż na ludzi. Po chwili wstali Mędrcy i wyszli, a wróciwszy od wielbłądów, przynieśli dary, składające się z złota, kadzidła i miry, które u stóp Dzieciątka złożyli.
To jest więc Zbawiciel, którego aby widzieć i cześć Mu oddać, przybyli z dalekiego świata. Ubożuchny i opuszczony, wypchnięty ze społeczeństwa ludzkiego, leży na łonie matki – bezwładne niemowlę. A jednak modlili się do Niego – pełni ufności, w wierze niezachwiani.
Wiarę swą opierali na znakach, danych przez Tego, którego zowiemy Ojcem. Jego opiece się oddali i nie roztrząsali rozporządzeń Jego rozumem niedowiarka. Tylko niewielu widziało znaki i zrozumiało objawienie: Matka, Józef, pasterze i trzej Mędrcy. I ci uwierzyli. A teraz, miły Czytelniku, spojrzyj w przyszłość! Zbliża się chwila, iż się objawi Syn Boży: szczęśliwy ten, który weń wierzy! ( Ben Hur, rozdział V, Pokłon Mędrców)

Carle Van Loo - Adoration des Mages (1739).jpg

Adoration of the Magi

https://capgeo.maps.arcgis.com/apps/Cascade/index.html?appid=9365ef7c19ae48a4813ce9dec37af32a

Click to access Dossier_pedagogique_La_peinture_religieuse.pdf

Carle or Charles-André van Loo  Adoracja Aniołów, Musée des Beaux-Arts de Brest

Jean-Baptiste & Carle van Loo - Présentation de Jésus au Temple.JPG

A oto poetycki opis Jezusa, Którego młody Ben Hur prowadzony na galery spotkał przy studni

Miękkie dotknięcie ramienia zbudziło nieszczęsnego Judę. Podniósł oczy i ujrzał twarz, której nigdy już więcej nie miał zapomnieć. Była to twarz młodzieńca równego mu prawie wiekiem, otaczały ją pukle złotawokasztanowatych włosów, a wejrzenie ciemnoniebieskich oczu było pełne miłości i świętej powagi, a zarazem woli tak potężnej, że żadna siła oprzeć się temu wejrzeniu nie mogła. Dnie i noce w cierpieniu spędzone, doznana krzywda, napełniły duszę Judy goryczą i żalem. Zdało mu się, że nic go już nie wzruszy prócz zemsty, którą całemu poprzysiągł światu. Teraz, o dziwo, wystarczyło jedno spojrzenie, aby zapomniał o wszystkim i stał się znów ufającem dzieckiem. W milczeniu przyjął napój i w milczeniu zaspokoił pragnienie.

 

Van-Loo-Carle-Vierge-Enfant-Rouen.jpg

Charles-André van Loo, The Virgin, 1738

Charles-Andre van Loo: Noli me tangere, 1735.

I na koniec Noli me tangere Charlesa van Loo, wszyscy jesteśmy a przynajmniej mamy być jak Magdalena. Upaść przed Nim i zawołać Go jak ona: Rabbuni! Wtedy On zawoła nas po imieniu, bo chociaż ciągle nas woła, wielu nie słyszy. Może jak upadniemy wszyscy na kolana słuch nam wszystkim się polepszy!

15 luty 2021 (Zapiski z czasów pandemii)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close