Rycerz Niepokalanej

80 lat od jego śmierci. Strasznej śmierci w męczarniach. Myślę, że można ją porównać do śmierci krzyżowej. Umiera się powoli, w bólu i udręce i strasznych torturach fizycznych, psychicznych i duchowych. Chrystus umierał kilka godzin według zapisu Ewangelii. Maksymilian konał dwa tygodnie i jeszcze żył, kiedy uśmiercili go zastrzykiem fenolu. Prosto w serce. Jego serce jak serce Chrystusa zostało przebite. Jego delikatne, czyste serce pełne miłości.

Jacek Malczewski, Chrystus w Emaus 1909, Lwowska Galeria Sztuki

To jest tak straszne i wstrząsające kiedy o tym czytamy i myślimy, że nie mogę się dłużej wgłębiać. I nawet nie chcę, bo nie potrafię.

Oddam więc głos znawcy tego przedmiotu, czyli Janowi Pawłowi Wielkiemu. Kiedy wypowiedział te słowa był w kwiecie wieku, pełen siły i wigoru, chociaż osłabiony zamachem na życie. Miał 63 lata, a w Polsce był jeszcze stan wojenny. Minęło wiele czasu, Polska jest inna, ale te słowa są nadal aktualne.

Posłuchajmy.

Pytając o motywy, można stwierdzić, że Maksymilian Kolbe przez swoją śmierć w obozie koncentracyjnym, w bunkrze głodowym, potwierdził w jakiś szczególnie wymowny sposób dramat ludzkości dwudziestego stulecia. Jednakże motywem głębszym i właściwym wydaje się to, że w tym kapłanie-męczenniku w jakiś szczególny sposób przejrzysta staje się centralna prawda Ewangelii: prawda o potędze miłości.

Można powiedzieć, że najdoskonalszy wzór, jaki pozostawił nam Odkupiciel świata, został w tym czynie podjęty z całkowitym heroizmem, a równocześnie z jakąś ogromną prostotą. Ojciec Maksymilian występuje z szeregu, aby przyjęto go jako kandydata do bunkra głodu na miejsce Franciszka Gajowniczka: podejmuje decyzję, w której ujawnia się równocześnie dojrzałość jego miłości i moc Ducha Świętego – i do końca wypełnia tę ewangeliczną decyzję: oddaje życie za brata. Dzieje się to w obozie śmierci – w miejscu, w którym poniosło śmierć ponad cztery miliony ludzi z różnych narodów, języków, religii i ras. Maksymilian Kolbe również poniósł śmierć: ostatecznie dobito go śmiercionośnym zastrzykiem. Jednakże w tej śmierci objawiło się zarazem duchowe zwycięstwo nad śmiercią podobne do tego, jakie miało miejsce na Kalwarii. 

Malczewski Jacek Chrystus i Samarytanka 2.jpg
Jacek Malczewski, Chrystus i Samarytanka 2

Maksymilian Kolbe był szafarzem – był wszakże, jako syn świętego Franciszka, kapłanem. Codziennie sprawował w sposób sakramentalny tajemnicę odkupieńczej śmierci Chrystusa na krzyżu. Często też powtarzał te słowa psalmu, które przypomina dzisiejsza liturgia: „Czym się Bogu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana” (Ps 116 [115],12-13). Tak jest. Codziennie podnosił ten kielich Nowego i Wiecznego Przymierza, w którym pod postacią wina Krew Odkupiciela zostaje sakramentalnie „przelana” na odpuszczenie grzechów. Wraz z tajemnicą eucharystycznego kielicha dojrzewała w nim owa godzina oświęcimskiej decyzji: „Czyż nie mam pić kielicha, który mi podał Ojciec?” (J 18,11). I wypił – wypił do dna ten kielich, aby zaświadczyć wobec świata, że miłość jest potężniejsza niż śmierć. Świat potrzebuje tego świadectwa, aby otrząsnąć się z więzów owej cywilizacji śmierci, która w niektórych momentach współczesności szczególnie odsłania swe groźne oblicze.

Malczewski Jacek Chrystus i Samarytanka 3.jpg
Jacek Malczewski, Chrystus i Samarytanka 3

W wydarzenie oświęcimskie wpisany jest ów podstawowy dialog, który pozwala człowiekowi przebić się poprzez grozę cywilizacji śmierci – a na co dzień pozwala mu przebijać się poprzez różne ciężary doczesności. Jest to dialog człowieka z Bogiem: „Czym się Bogu odpłacę?…O Panie, jestem Twoim sługą, Twym sługą, synem Twojej służebnicy” (Ps 116 [115],12.16). Tak mówi człowiek- szafarz codziennej Eucharystii. Człowiek- szafarz własnej śmierci w obozie oświęcimskim. Tak mówi człowiek. Jest to słowo syntetyczne całego jego życia. A Bóg odpowiada słowami Księgi Mądrości. Oto słowa, w których zawiera się odpowiedź Boga: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka… Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę…” (Mdr 3,1.5-6). Czy istotnie tak? Czy istotnie „nie dosięgła męka” ojca Maksymiliana? Człowieka, którego czcimy właśnie jako męczennika? Rzeczywistością męczeńskiej śmierci zawsze jest męka – ale tajemnicą tej śmierci jest, że od męki większy jest Bóg. Wielka jest próba cierpienia, owo „doświadczenie jak złota w tyglu”, lecz od próby potężniejsza jest miłość: czyli potężniejsza jest łaska. „Miłość Boża rozlana… w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Iz 5,5). Tak więc stoi przed nami męczennik: Maksymilian Kolbe – szafarz własnej śmierci – potężny swoją męką, jeszcze potężniejszy miłością, której był wierny, w której wzrastał przez całe swe życie, w której dojrzewał w obozie oświęcimskim. Maksymilian Kolbe: szczególny świadek Chrystusowego zwycięstwa nad śmiercią. Szczególny świadek Zmartwychwstania.

Malczewski Jacek Chrystus i Samarytanka.jpg
Jacek Malczewski, Chrystus i Samarytanka

cały tekst homilii Ojca Świętego Jana Pawła II

https://niepokalanow.pl/dziedzictwo-kolbianskie/maksymilian-kolbe/teksty/szafarz-wlasnej-smierci

Malczewski Jacek Chrystus przed Pilatem.jpg
Jacek Malczewski, Chrystus przed Piłatem, Lwowska Galeria Sztuki

Te słowa mówią wszystko. My nic więcej dodać nie możemy. No może poza tym, że Jego heroizm nas onieśmiela i sprawia, że przed taka postawa i takim świadectwem możemy tylko w pokorze paść na olana, bo ran jego całować nie jesteśmy godni. i to nie tylko ja, ale wszyscy, bo przecież kto z nas mógłby dziś ten jego heroizm powtórzyć, kiedy wokół pełno ludzi którzy ze strachu powiela bzdury przeciwko Bogu, Kościołowi i człowiekowi, a przecież nikomu jeszcze śmierć nie grozi. co najwyżej ostracyzm towarzyski. Ale taki ostracyzm dzisiaj jest na wagę nie tylko złota ale i życia. Naszego życia. Życia Polski i całego narodu.

Ojciec Maksymilian Kolbe to franciszkanin, artysta Jacek Malczewski również był franciszkaninem świeckim i wpisuje się także we wielka historię franciszkanów polskich, którzy żyli i działali i malowali tak by Polska zmartwychwstała.

Malczewski Autoportret w habicie z pejzażem.jpg
Jacek Malczewski, Autoportret w habicie franciszkańskim, Muzeum Narodowe w Gdańsku

Ofiara Ojca Maksymiliana do dzisiaj budzi podziw i jest wyrzutem sumienia. Dla Polski, Europy i świata. Dlatego trzeba o Nim mówić. Jak najwięcej. On wiedział, że umiera za naród i za Polskę. Nie zmogą nas te cierpienia, tylko przetopią i zahartują. Wielkich potrzeba ofiar naszych, aby okupić szczęście i pokojowe życie tych, co po nas będą.

***

Malczewski Reconciliation.jpg
Jacek Malczewski, Reconcilation/Pojednanie. Jezus, Rosjanin i Polak. 1904, Muzeum Narodowe w Warszawie

Obrazy Jacka Malczewskiego, bratanka Wandy Malczewskiej, wielkiej mistyczki, która gorąco modliła się za niego, chociaż nigdy jej nie namalował – też zawsze robią wrażenie. Na każdym odbiorcy nie tylko polskim. Ale największe wrażenie robi jego obraz Pojednanie. Dlaczego? Bo prawdziwe pojednanie możliwe jest tylko przez krzyż i w cieniu krzyża. Tak jak to również udowodnił Ojciec Kolbe 80 lat temu. Nie ma innej drogi. Tylko przez krzyż i w cieniu krzyża. A dopiero potem jest Zmartwychwstanie.

A w tytule Ojczyzna, za którą oddał życie Ojciec Maksymilian Nie zmogą nas te cierpienia, tylko przetopią i zahartują. Wielkich potrzeba ofiar naszych, aby okupić szczęście i pokojowe życie tych, co po nas będą. Bo chociaż oddał życie za współwięźnia, to tak naprawdę umarł za Ojczyznę, jak miliony innych w Auschwitz i Birkenau oraz we wszystkich miejscach kaźni. Jakżeż Ona jest wielka, wspaniała i droga, skoro tylu wspaniałych ludzi oddało za Nią życie? Tak samo jak kiedyś oddawali życie za przyznawanie się do Chrystusa. Ojczyzna jest jak Chrystus. Cierpi, szargana, wykpiwana, ośmieszana na arenach świata. Cierpi jak On cierpiał i dalej cierpi na rozstajach świata. I Ojciec Kolbe doskonale o tym wiedział bo nie tylko znał polskich wieszczów, wiedział o polskim mesjanizmie i roli Polski w dziejach Europy i świata, ale wiedział i był świadomy dlaczego niewinnie umiera. Za Chrystusa i za Ojczyznę. Rycerz Niepokalanej do końca wierny Jej i jej Synowi. Wierny Bogu i Ojczyźnie.

https://pisma.niepokalanow.pl/1

Malczewski Jacek Ojczyzna.jpg
Jacek Malczewski, Ojczyzna, 1903, Muzeum Narodowe Wrocław
https://mnwr.pl/en/polish-art-in-the-17th-19th-century/

Możemy wybudować wiele kościołów. Ale jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, te kościoły będą puste – dlatego Drogi Ojcze Maksymilianie wspaniały Rycerzu Niepokalanej wspieraj nas, bo Ty to wszystko wiedziałeś już sto lat temu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close