Sir Anthony z Antwerpii i Albionu

Dzisiejszy wiosenny kalendarz który zapowiedział dzień pełen słońca, które swym blaskiem opromienia nasz dom od rana przywołuje znakomitego artystę dojrzałego i można wręcz powiedzieć soczystego baroku, flamandzkiego malarza Antoniego van Dycka. Anton urodził się właśnie 22 marca 422 lata temu w cudownej średniowiecznej Antwerpii, mieście Rubensa i diamentów. I chociaż żył tylko 42 lata zostawił po sobie ogromna ilość wspaniałych dzieł, z których jedno nawet jest w Polsce. No ale zaczynał jako dziesięciolatek w pracowni mistrza Von Balena, gdzie terminował trzy lata. Taka była tradycja, że młodzi chłopcy szkolili się u wielkich mistrzów. Potem uczył się w pracowni genialnego Rubensa i wpływy Rubensa widać na jego obrazach.

Malował portrety na zamówienie wielkich swego czasu, malował Stuartów i otoczenie Króla Karola I, którego nadwornym malarzem został kiedy wyjechał do Anglii, a który obdarzył Go tytułem szlacheckim – gdzie się ożenił i gdzie został pochowany. Obrazy, które niczym wspaniałe fotografie pozwalają nam dzisiaj odtworzyć klimat, modę i smak tamtych czasów. Ale malował również sceny mitologiczne, bo barok podobnie jak renesans również w mitologii był rozsmakowany. Najwspanialsze są jednak jego obrazy religijne, które malował na zamówienie do kościołów i klasztorów. Największe wrażenie robi jednak jego cykl Pasyjny, czyli sceny z życia Chrystusa z ostatnich dni jego ziemskiego życia.

W ciemnościach Góry Oliwnej Jezus otrzymuje pocałunek, który dopełnia zdradę Judasza, podczas gdy Piotr odcina swoim mieczem ucho Malchusowi, słudze Arcykapłana, jak opisano w historii biblijnej. Ta praca młodości Van Dycka jest bezpośrednio oparta na modelach weneckich. Punkt widzenia i użycie jednego źródła światła przyczyniają się do jego ogromnej intensywności dramatycznej, która jest bardzo odpowiednia dla wydarzenia. Jest to jedna z najbardziej udanych kompozycji malarza i znane są różne wersje, z wariacjami i drugorzędnymi zmianami szczegółów.. Obraz Muzeum Prado należał do Rubensa. Kiedy Rubens umarł, na aukcji, którą zorganizował syn artysty zupełnie niezainteresowany sztuką został kupiony przez Felipe IV, który wysłał go do pałacu Alcázar w Madrycie. – czytamy na stronie Muzeum Prado.

W Muzeum królewskim w Prado jest równiez inny obraz Van Dycka Cierniem koronowanie

Scenę koronowania opisują dokładnie Ewangelie Mateusza (Mt. 27,29)  

Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: «Witaj, Królu Żydowski!» 30 Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie.

Marka (Mk. 15,17)

Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. 18 I zaczęli Go pozdrawiać: «Witaj, Królu Żydowski!» 19 Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.

Ecce Homo 1625-1626. Birmingham, Barber Institute of Fine Arts
https://barber.org.uk/anthony-van-dyck-1599-1641/

Chrystus, ukoronowany cierniami, jest ubrany w szatę z cesarskiej purpury. Król Życia i król Żydów z Którego kpią. Van Dyck ukazuje Chrystusa jako męża boleści, z pojedynczą łzą spływającą po twarzy – obrazem głębokiego smutku i pokory. Obraz z ciałem Chrystusa ukazanym z bliska, konfrontuje nas z Jego ludzkim cierpieniem. Tytuł Ecce homo to słowa Piłata, kiedy przedstawił ludowi Chrystusa przed ukrzyżowaniem. Wielki flamandzki artysta Van Dyck namalował to dzieło w Genui podczas pobytu we Włoszech (1621-167) dla szlacheckiej rodziny Balbi – podaje muzeum na swojej stronie.

Na obrazach Van Dycka widzimy, ze Chrystus mimo całej okrutnej męki, która zgotowali mu Żydzi, którzy Go nie przyjęli. pozostał piękny. Jaśnieje niewysłowionym pięknem mimo umęczenia. Zupełnie tak jak to pisał młody Karol Wojtyła w dramacie Brat naszego Boga o Adamie Albercie Chmielowskim, który maluje umęczonego Chrystusa na obrazie Ecce Homo:

Pozostałeś piękny.

takie piekno nie powtórzyło sie juz nigdy później.

Christ Carrying the Cross 1613-1620. Genoa, Musei di Strada Nuova
http://www.museidigenova.it/it/content/cristo-portacroce

Scenę Ukrzyżowania malował wielokrotnie. Nie spotkałam dotąd artysty, który namalowałby Ukrzyżowanie tyle razy. I chociaż jest to zawsze ten sam Jezus i ta sama scena, każdy obraz jest inny, chociaż mamy tego samego Bohatera.

Ukrzyżowanie Jezusa z 1617-19 roku, dziś w Muzeum w Luwrze

Ukrzyżowanie Jezusa z 1622 roku, Wenecja San Zaccaria/ Kościół św. Zachariasza , Kaplica św. Atanazego
Golgotha 1630. Ghent, Sint-Michielskerk/ Kościół św. Michała w Gandawa, Belgia
https://visit.gent.be/nl/zien-doen/sint-michielskerk

Crucifixion 1630-1632. Lille, Palais des Beaux-Arts

Podobnie jak Ukrzyżowanie Jezusa, również scenę Jego opłakiwania po zdjęciu z krzyża namalował wielokrotnie. I chociaż każda jest podobna, pełna łez i żalu, różnią się od siebie, bo artysta w chwili malowania był innym człowiekiem. Tu widać jego geniusz najbardziej. Nie był odtwórcą ale twórcą. Każdy obraz żyje własnym życiem. I chociaż – tak jak w scenie Ukrzyżowania jest to zawsze ten sam Jezus, a Jego piękne męskie ciało, które osłania białe perizonium jest zawsze tak samo udrapowane, ciało jest jakby w innym momencie konania, chociaż tak samo wyciągnięte w męce i rozdarte na ramionach krzyża. Dramatyczna, intymna, realistyczna scena, która wydarzyła się historycznie dwa tysiące lat temu, ale która ciągle się powtarza i która ciągle trwa.

Obraz robi niezwykłe wrażenie. Jezus leży na płycie niczym na ołtarzu. Jan pokazuje aniołom jego rany na ręce Chrystusa, którą delikatnie ujął prawą dłonią. Każdy patrzy na Chrystusa. On jedynie się liczy. I to nie tylko w tej scenie. On jest w centrum. Reszta jest tłem. Nawet Matka Jego, Maryja, cierpiąca i zbolała usuwa się w cień, bo wie, że nawet umarły liczy się On, bo On jest Światłem świata. Jest Drogą i Prawdą i Życiem.

Deposition 1634 Alte Pinakothek, Munich

https://www.museodelprado.es/en/the-collection/art-work/pieta/f89676d9-34cc-46d9-b232-571faf9894ba

Jeszcze raz widzimy, tak jak podaje na stronie Muzeum Prado, że Artysta:

Sztukę, nasycił życiem i ciepłem, przekształcając ją w ciało i cieknący pot i krew. Skóra Jezusa odzwierciedla tonacje, które ujawniają świadectwo metamorfozy, jaką przeszło ciało bez tchnienia życia i osiąga naturalistyczny efekt, który widz przyjmuje za całkowicie realistyczny. Bo tak jest prawdziwe.(…) Ciało Jezusa, wyróżnia się olimpijską wspaniałością niczym klasyczna statua.(…)

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie lamenta.jpg
Lamentation over the Dead Christ, 1634-40 Museo de Bellas Artes, Bilbao, prawdopodobnie ostatni obraz Mistrza
https://www.museobilbao.com/actualidad/programa-iberdrola-museo-2015-238

I na koniec Chrystus po Zmartwychwstaniu przed niewiernym Tomaszem

Co czytamy na stronie muzeum w Petersburgu:

Zmartwychwstały Chrystus stoi przed trzema swoimi uczniami. Dwóch z nich, najprawdopodobniej Piotr i Paweł, patrzy na Niego z podziwem, ale trzeci, Tomasz, schylił się na kolana, aby przyjrzeć się bliżej ranom na dłoniach Zbawiciela. Van Dyckowi udało się przekazać głęboki dramat wydarzenia. Postać Chrystusa, z głową pochyloną na bok i oświetloną jasnym światłem, wyraża cierpienie, jakie przeszedł, Jego poddanie się losowi, jednocześnie jest cudem Zmartwychwstania, które budzi zdziwienie, a które widzimy na twarze uczniów. Powściągliwa kolorystyka obrazu, przemienność jasnych i ciemnych obszarów oraz łagodny półcień przyrównują tę pracę do płótna Van Dycka Ecce Homo z Institute of Fine Arts w Birmingham.

No i kto popełnił błąd? Przecież nie Antoon van Dyck, bo wiemy, że wtedy apostoła Pawła nie mogło być razem z nimi, gdyż jego nawrócenie miało miejsce dopiero po męczeństwie św. Szczepana. No i tak to właśnie jest z Rosjanami. Ciągle nie znają historii Europy. Albo … nie chcą jej poznać, chociaż przez lata zgromadzili w Ermitażu i nie tylko takie bogactwo sztuki. Chyba powinnam napisać do nich list, że się pomylili!

***

Co mogę dodać na koniec? Tak znałam artystę, słyszałam o Nim, mogłam rozróżnić kilka jego obrazów. Ale cóż to jest wobec tego bogactwa, które nam zostawił. Pomyśleć, że ciągle żyją ludzie, którzy nie mają o tym pojęcia. Zupełnie tak jak ja do dzisiejszego złocistego wiosennego dnia, kiedy kalendarz wskazał mi tego geniusza. Ciągle nie mamy pojęcia jakie bogactwo treści zostawili nam artyści, którzy żyli w Europie. I nie tylko my Polacy często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale tym bardziej nie mają pojęcia o tym Belgowie, jakiego mieli i ciągle mają genialnego artystę w swej historii!

Więcej obrazów genialnego artysty na stronie

https://commons.wikimedia.org/wiki/Anthony_van_Dyck

ale proszę nie mysleć, że to jest wszystko. Nie to nie wszystko. Nie został w tym zestawie ujęty obraz The Mocking of Christ, c.1628/30 z Art Museum at Princeton University New Jersey USA

https://artmuseum.princeton.edu/visit/calendar/2016-01/gallery-talk-anthony-van-dyck-mocking-christ

https://useum.org/artwork/The-Mocking-of-Christ-Anthony-van-Dyck-1628

i jeszcze wiele innych!

i w układzie chronologicznych, według czasu powstawania ale również nie wszystkie

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_paintings_by_Anthony_van_Dyck

A w tytule płaczący aniołowie, fragment ostatniego obrazu Artysty z muzeum w hiszpańskim Bilbao.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close