„Schodzisz z gwiazd, o królu nieba…”

Tu scendi dalle stelle, o Re del cielo, e vieni in una grotta al freddo e al gelo, e vieni in una grotta al freddo e al gelo. O Bambino mio divino, io ti vedo qui a tremar. O Dio beato! Ah, quanto ti costò l’avermi amato!

Anton Raphael Mengs

W Polsce mamy wyjątkowo dużo przepięknych kolęd śpiewanych od wieków i to stwarzało i ciągle tworzy niepowtarzalną oprawę Świąt Bożego Narodzenia jakiej nie ma nigdzie indziej na świecie. Ale muszę przyznać, że inne kraje też mają swoje słodkie perełki. Do nich należy Tu scendi dalle stelle przepiękny tekst z jeszcze piękniejszą melodią, którą zawdzięczamy założycielowi redemptorystów neapolitańczykowi Alfonsowi Marii de Liquorii. Wspominałam o Nim przy okazji Jego urodzin 1 października, ale dzisiaj za sprawą kolędy którą wczoraj słyszałam chcę Go przypomnieć.

Guido Reni

Jan Paweł II mówił, że to wspaniałe bogactwo kulturowe nas wyróżnia. Wyróżnia nas wobec innych kultur. Boże Narodzenie to fakt historyczny i akceptują go nawet ludzie niewierzący i z innych kultur i kręgów religijnych. Bo to fakt, który stworzył naszą cywilizację.

Słyszeliśmy o tym zresztą wczoraj przed Pasterką w czytanym tekście, przypominanym rok rocznie z Martyrolgium Kościoła Rzymskiego

Carlo Dolci, The Cleveland Museum of Arts

W roku  pięć tysięcy sto dziewięćdziesiątym dziewiątym od stworzenia świata, gdy Bóg stworzył na początku niebo i ziemię;
W roku  dwa tysiące siedemset pięćdziesiątym dziewiątym po potopie;
W roku dwa tysiące piętnastym po narodzeniu Abrahama;
W roku  tysiąc pięćset dziesiątym po wyprowadzeniu ludu izraelskiego pod wodzą Mojżesza z niewoli egipskiej;
W roku  tysiąc trzydziestym drugim od czasu, gdy Dawid został namaszczony na króla;

W  sześćdziesiątym piątym tygodniu lat według proroctwa Daniela;
W  sto dziewięćdziesiątej czwartej olimpiadzie według kalendarza greckiego;
W roku  siedemset pięćdziesiątym drugim po założeniu miasta Rzymu;
W  czterdziestym drugim roku panowania Oktawiana Augusta, gdy na całym świecie pokój zapanował;
W  szóstym okresie historii świata;
Zechciał Jezus Chrystus, Przedwieczny Bóg i Przedwieczny Ojca Syn, uświęcić świat przez swoje błogosławione przyjście. Był On poczęty z Ducha Świętego i po upływie dziewięciu miesięcy narodził się jako człowiek w Betlejem Judzkim z Maryi Panny. Święcimy narodzenie Pana naszego, Jezusa Chrystusa według ciała. Słowo przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało Moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w Imię Jego. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

David Teniers

Schodzisz z gwiazd, o królu nieba,

a przychodzisz do groty, w zimnie i mrozie,

O moje Dzieciątko Boże, widzę Cię tu drżącego.

O Boże Najświętszy!

Gherrit van Honhorst zwany jest Gherardo delle Notti Gerardem nocy;
„Boskie światło rozchodzące się z ciała Dzieciatka zmiękcza każdą cechę, zwłaszcza twarz Dziewicy. Po prawej stronie płótna Święty Józef opiera się o swoją laskę i patrzy na dziecko z mieszanym wyrazem miłości i radości. Zaczarowane spojrzenie dwóch aniołów pochylonych nad żłóbkiem jest pełne uczucia: ich zarumienione policzki i miękkie loki dodają naturalności dziecięcym twarzom. Ich uśmiechy są spontaniczne, jak te z życia wzięte: malarze często używali swoich uczniów jako modeli do swoich prac. Podobnie jak aniołowie, również św. Józef wydaje się być portretowany z prawdziwego życia: z gęstą, siwą brodą, na jego twarzy widać zmarszczki, które świadczą o jego zaawansowanym wieku w porównaniu z obliczem Matki Boskiej i zmęczeniu związanym z pracą rzemieślniczą” – informuje Galeria Uffizi. Tak. To jeden z najpiękniejszych obrazów Bożego Narodzenia.
https://www.uffizi.it/en/artworks/adoration_of_the_child_gherrit_van_honthorst

Ach, ile Cię kosztowało to, że mnie pokochałeś!

Tobie, Który Jesteś stwórcą świata, brakuje płócien i ognia.

O mój Panie! O mój Panie!

Drogie, wybrane Dzieciąteczko, tyle tego ubóstwa, że aż mnie zachwyca!

Ponieważ stworzyła Cię miłość, ciągle cierpisz!  

Bóg nas oczarowuje i porywa. Pod Jego wejrzeniem horyzont staje się taki wspaniały, szeroki i promienny! – pisała jedna z karmelitanek. Bóg, Który przychodzi do nas nie może być inny. Jest światłem, więc musi oczarować. Światło i blask zawsze olśniewają i porywają. On jest Światłem. W jego Blasku widzimy dokładnie sens i prawdę tego świata. Sens i prawdę istnienia. Prawdę o nas i o innych i widzimy czy są w świetle i kroczą w blasku czy idą w ciemności.

Gerrit van Honthorst. 

Są tacy, którzy umiłowali ciemność, ale czymże jest ciemność wobec blasku? Jest jego brakiem. W te dni widać to najwyraźniej. Ciemność w naturze, spowitej w mroku rozjaśnia na krótko światło dnia. I to On jest naszym dniem codziennym, naszym być i naszym mieć. Naszym blaskiem i jasnością. Naszą Betlejemską Gwiazdą, która oświeca nasze domy i nasze istnienie każdego dnia.

 Petrus Van Schendel

Pan Jezus jest naszym rajem na ziemi – pisał Alfons Maria de Liquorii dlatego przyszedł na ziemię, aby na nowo uczynić dla nas raj i odkupić nas czyli przywrócić rajską niewinność.

Oto więc naszym rajem na ziemi jest Najświętszy Sakrament. (…) 0 Pozwól, abyś był moją własnością i ażebym Cię już nigdy nie utracił, a ponieważ mi się oddałeś i oddajesz mi się codziennie ofiarując się na ołtarzu, spraw, abym i ja był własnością Twoją. Oddaję się Tobie zupełnie, dlatego też czyń ze mną, co ci się podoba. Oddaję Ci moją wolę, zwiąż ją słodkimi więzami Twej miłości, aby zawsze była podległą Twojej najświętszej woli. Już nie chcę żyć dłużej, abym moim pragnieniom miał zadość czynić, ale tylko po to, abym Twoją zadowolił dobroć.

Rubens

Udziel mi Twej łaski, abym na przyszłość nie miał innej myśli, tylko się Tobie podobać, nic innego nie pragnął, tylko tego, czego Ty pragniesz.

Kocham Cię, o mój Zbawicielu, całym sercem moim. Kocham Cię, bo Ty pragniesz, abym Cię kochał. Kocham Cię, bo jesteś tego godzien. Boleję nad tym, że Cię tak nie miłowałem, jak na to zasługujesz. Chciałbym umrzeć z miłości ku Tobie. Przyjmij, Panie, to moje pragnienie i udziel mi miłości Twojej. Amen. Tak niech się stanie.

XVII wiek, anonim

A więc całuj mnie pocałunkiem ust Twoich!

Co jest słodsze na ziemi i rozkoszniejsze od pocałunków? Osobiście nie znam słodszych doznań. Do takiej słodyczy Bóg nas zrodził i uczynił kobietą i mężczyzną.

Bo miłość Twa słodsza od wina. Żar jej to żar ognia. płomień Pański.

Historia przekazała nam opowieść o fascynacji króla Salomona i królowej Saby. Piękna i mądra królowa zmieniła się pod wpływem Salomona. Czyż można się tak zmienić pod wpływem ukochanego? Pod wpływem kogoś kogo pokochaliśmy? Królowa krainy Saby jest na to dowodem. Co więcej, król Salomon jest dowodem, że miłość potrafi tworzyć najpiękniejsze poematy miłosne jakie znamy.

Fascynująca Pieśń nad Pieśniami od wieków była natchnieniem poetów i artystów. Malarzy i muzyków. Ona jest trochę tak jak najsłynniejsza aria świata E lucevan le stelle z opery Pucciniego, którego wspominał kalendarz kilka dni temu a od premiery której mija 120 lat. Ale czym jest sto dwadzieścia lat wobec Pieśni nad pieśniami, która jak wiemy powstała na długo przed narodzinami Chrystusa od którego narodzin mija nam właśnie 2020 rok, bo jak wiemy od Jego narodzin liczymy nowy czas, i nasza cywilizację jakby jeszcze ktoś nie wiedział. (…) i nie przyjmował tego faktu do wiadomości.

Correggio

Myślę, że Pieśń nad pieśniami jest bardzo Bożonarodzeniową pieśnią. Chociaż jest tekstem starotestamentalnym jest mniej więcej tym czym jest Magnificat Maryi najwspanialsza pieśń miłosna naszej ery i Nowego Testamentu.

Dlaczego? Otóż Pieśń nad Pieśniami jest pieśnią o miłości małżeńskiej ale jest również metaforą mariażu nieba z ziemią, a czymże jeśli nie tym jest właśnie Boże Narodzenie? Niebo schodzi na ziemię. Zbawiciel zejdzie na Ziemię – śpiewamy.

To jest tak jak w akcie miłosnym granica między mężczyzną i kobietą, sobą a innymi, rozpływa się i ten szczególny uścisk tego szczególnego dnia ujawnia się jako trwający wiecznie – jak to szczegółowo opisał jeden ze współczesnych psychologów. I chociaż mówił to opisujac zen, doskonale można dopasować to stwierdzenie dla każdego aktu miłosnego. Zarówno małżeńskiego jak i Boskiego. Bo przecież każdy akt malżeński z natury swej jest Boski, bo dany przez Boga w swym zamyśle aby mężczyzna nie był sam i aby byli już razem w jednym ciele. I tak samo nie inaczej jest z Bogiem. Chce być w naszym ciele. Dlatego mamy się Nim karmić. Karmić Jego ciałem. I po to się wcielił i przyszedł na ziemię. Abyśmy byli na znowu na Jego obraz i podobieństwo, bo przecież po to nas stworzył. I po to narodził się 2020 lat temu. Abyśmy się Nim karmili. Na Jego obraz!

I takie sa fakty:

W roku  pięć tysięcy sto dziewięćdziesiątym dziewiątym od stworzenia świata, gdy Bóg stworzył na początku niebo i ziemię;
W roku  dwa tysiące siedemset pięćdziesiątym dziewiątym po potopie;
W roku dwa tysiące piętnastym po narodzeniu Abrahama;
W roku  tysiąc pięćset dziesiątym po wyprowadzeniu ludu izraelskiego pod wodzą Mojżesza z niewoli egipskiej;

W roku  tysiąc trzydziestym drugim od czasu, gdy Dawid został namaszczony na króla…i tak dalej aż do dzisiaj!

Możemy co najwyżej mieć wątpliwości co do roku  pięć tysięcy sto dziewięćdziesiątego dziewiątego od stworzenia świata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close