Ewangelia cierpienia

Jan Paweł II w swoim nauczaniu bardzo często mówił o cierpieniu. Ci, którzy nie zetknęli się z cierpieniem nie zauważali tego nauczania.

Przyznam, również koncentrowałam się na Ewangelii życia, podczas kiedy obok życia, cierpienie oraz umieranie były obecnie równolegle nieomal.

Jan Paweł II sam przecież jako młody papież i młody człowiek doświadczył cierpienia i praktycznie towarzyszyło Mu aż do końca. Dlatego tak często o nim mówił. Blisko dwieście razy wypowiadał się w homiliach, spotkaniach z chorymi oraz z dziećmi i ludźmi starszymi, których odwiedzał  w szpitalach a na audiencjach to oni Go odwiedzali bo zawsze jeden sektor zarezerwowany był dla niepełnosprawnych i cierpiących ludzi.

La Vierge à l'Enfant en gloire Pompeo Batoni -Princeton.png

W szóstym roku swego pontyfikatu, po trudnych i dramatycznych doświadczeniach zamachu na życie 11,  lutego, w Święto Matki Bożej z Lourdes opublikował i przekazał list apostolski Salvifici doloris  o chrześcijańskim sensie cierpienia. W ostatnim miesiącu widziałam wielu ludzi cierpiących. Jedni cicho spokojnie, ze łzami w kącikach oczu inni głośno, złorzecząc Opatrzności. Różne postawy widziałam.

Hermitagebatoniholyfamily.jpg

https://www.arthermitage.org/Pompeo-Batoni/Holy-Family-with-Sts-Elizabeth-and-John-the-Baptist.html

Jan Paweł II rozpoczyna cytując Pawła z Tarsu

W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”1pisze  Paweł Apostoł, odsłaniając zbawczą wartość cierpienia. Jakiś czas temu czytałam rozprawę o cierpieniu: Chrystus cierpiał za nasze grzechy, ale my, ludzie dopełniamy jego cierpienie, bo – jak to Autor zaznaczył – Chrystus jakby jeszcze wszystkich grzechów nie wycierpiał chociaż nas odkupił. Przyznam, że to dość zaskakujące określenie, bo nieomal rewolucyjne, które ma wytłumaczyć skąd tyle cierpienia. Każdy grzech, nowy grzech kolejnego człowieka musi zostać odkupiony przez kogoś w którego ciele dopełnia się męka i udręka Chrystusa. Im więcej grzechów, tym więcej cierpienia. Taka jest logika. Często nie cierpią Ci, którzy grzeszą, ale cierpią niewinni. tak jak Chrystus przecież – bez grzechu, a cierpiał za grzechy.

Jaka jest etiologia grzechu? Grzech jest nieposłuszeństwem wobec Boga. To wiemy z raju i wiemy z autopsji. Jeśli dekalog mówi nie kradnij, a ktoś kradnie – wiadomo. Nie jest posłuszny prawu Bożemu.  Jeśli Dekalog mówi nie zabijaj – a on zabija – tak samo. Nie cudzołóż. Podobnie. Widzimy dzisiejszy świat, który wręcz tonie w grzechu, więc widzimy skąd tyle cierpienia.

Basilissa Julian.jpg

Jeśli cierpienie ma wymiar odkupieńczy, a tak je czytamy, to jest niejako rekompensatą za grzechy. Moje, twoje, nasze. Wszystkich. Często za grzechy rodziców cierpią dzieci. I odwrotnie. Ale bywają takie grzechy, że nawet spływają na kilka pokoleń. Stąd tyle dziś cierpienia. Do tego dochodzi nieuleczalna dżuma XXI wieku czyli nowotwory i mamy co mamy. Człowiek nie ucieknie od cierpienia. ostatnio rozmawiałam z wieloma ludźmi na ten temat. Chociaż medycyna poszła tak daleko, że środki przeciwbólowe znieczulają jak narkotyki, pozostaje dalej ból psychiczny i moralny. Ból istnienia. Dlaczego taki dramatyczny koniec i powolne konanie. Niektórzy wybrańcy umierają nagle i szybko.

Na dobrą sprawę nie wiem co lepsze. Jeśli umieramy powoli mamy jeszcze ciągle czas aby się przygotować na spotkanie z Panem. Widziałam ludzi świadomych, którzy odmawiali świadomie Komunii Świętej. Coraz więcej dziś ludzi, którzy chcą mieć świecki pogrzeb. Kto ich przywita  po drugiej stronie, jeśli nie żegnamy ich psalmem Niech aniołowie zawiodą Cię do raju… Tego nie wiem. Nie mam prawa nikogo oceniać, ani osądzać czynów i życia. Sędzią jest Pan. On zna serce człowieka i tylko On sam wie co jest wielkością człowieka i co jest jego nędzą – jak to podkreślał Jan Paweł II. To są tylko moje spostrzeżenia i refleksje z ostatnich dni.

La crocifissione.jpg

Dziś w kalendarzu Pompeo Batoni znakomity artysta włoski, zafascynowany malarstwem Rafaela. I chociaż namalował setki obrazów religijnych, historycznych i mitologicznych sławę zyskał dzięki Portretowi Chrystusa z sercem na dłoni, który dziś zdobi rzymski Kościół Il Gesu. Malując portret Jezusa oparł się na objawieniach Małgorzaty Alacoque

Nic nas nie uleczy poza miłością. I to widziałam wyraźnie w ostatnich tygodniach. Cierpienie fizyczne uśmierzają lekarstwa ale  bardziej od środków przeciwbólowych leczy miłość, bo ona uśmierza ból duszy i pragnienie miłości. Wystarczy tylko siedzieć w milczeniu obok chorego i trzymać go za rękę, aby miał poczucie, że jest ciągle kochany i potrzebny, nawet kiedy gaśnie powoli  jak dopalająca się świeca. To trudne doświadczenie, ale czasem nic więcej nie możemy tylko być. W milczeniu. I ta cicha obecność jest ukojeniem dla cierpienia chorego.

Nie wiedziałam, że tak wygląda umieranie – słyszałam te słowa ostatnio kilka razy. Tak. Nikt z nas nie wie jak wygląda umieranie. Wobec śmierci wszyscy jesteśmy debiutantami jak maturzyści. Czy to jest egzamin dojrzałości? Na pewno jest to egzamin naszej dojrzałości chrześcijańskiej. Jak go zdajemy w obliczu śmierci bliskich? Jak widziałam różnie, a są tacy, którzy go nigdy nie zdali. 93- letnia pani Helena, której w ciągu miesiąca nikt nie odwiedził na pewno ma rodzinę, bo zostawiła piękne mieszkanie w starej kamienicy. Pielęgniarki mówiły, że ona już nie wie, co się dzieje. No, nie do końca. Kiedy okryłam jej nogi kołdrą i pogłaskałam po głowie, oniemiałam zupełnie kiedy patrząc ciepło swymi błękitnymi oczyma powiedziała wyraźnie dziękuję. Na pewno nikt jej dawno nie pogłaskał. Dlatego milczała.

Bóg przychodzi do nas przez ludzi. Przed śmiercią również. Nic już nie możemy zrobić, ale pogłaskać i pocałować zawsze możemy. Nie jesteśmy w Chinach, aby bać się coronawirusa. I powiedzieć, że kochamy ich za to, że byli i ciągle jeszcze są. Chorzy są dla nas szansą abyśmy  nauczyli się trochę pokory. Bo cierpienie bardzo onieśmiela. Nie wiemy jak się zachować. Cierpienie jest tajemnicą. Człowieka i Boga. Dlatego nie umiemy go zrozumieć. I pewnie nigdy nie zrozumiemy!

Salvator Mundi - Pompeo Batoni - 1740, oil on canvas, 73.7 cm (29.02 in.) x 61 cm (24.02 in.)

Obrazy włoskiego artysty z kalendarza Pompeo Batoniego.

4 luty 2020

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close